O mamach, o dzieciach i o emigracji.

Kochani! 17stego lutego startuje testowa wersja mojego programu online, który przygotowałam z myślą o mamach i ich dzieciach. O szczególnych mamach i o szczególnych dzieciach, a mianowicie tych, które były lub są, a nawet planują przenieść się do innego kraju.

Jesteś zainteresowana udziałem? Sprawdź, czy ten kurs jest dla ciebie.

✅ Jesteś mamą, która doświadczyła emigracji z dzieckiem w wieku od 0 do 16 roku życia?

✅ Jesteś mamą, którą interesuje, jak zadbać o siebie oraz o swoje dziecko w tym szczególnym okresie tranzytu?

✅ Jesteś mamą, która chce przygotować się do wyjazdu poznająć psychologiczne potrzeby swojego dziecka?

Czy to ty? Zapraszam Cię w takim razie do udziału >> https://forms.gle/jaL9wBKoaWA19rbY6 A może znasz kobiety o takim profilu? Jeśli tak, prześlij im tę informację lub skontaktuj je ze mną.

Wszystkie spotkania odbędą się w języku angielskim. Kurs jest za darmo. Opłatą będzie informacja zwrotna od Ciebie. Zgłoś się do udziału wypełniając ankietę: https://forms.gle/jaL9wBKoaWA19rbY6

Categories: Blog | Tagi: , , , | Dodaj komentarz
 
 

O tym, jak być dobrym przywódcą dla samego/samej siebie

Jestem w Portugalii i cieszę się z tego niesamowitego miejsca, bo po raz kolejny okazuje się, że nie muszę jechać na koniec świata, aby zobaczyć piękne miejsca. To jest naprawdę fajne! W Portugalii zaplanowałam dwa tygodnie. Trochę wakacji a trochę działania. W ogóle w moim życiu od zawsze było i jest tak, że łączę czas wolny z czasem pracy. I tak jest też tym razem – jestem w ciepłym kraju, a międzyczasie przygotowałam kurs o przywództwie, do którego chcę ciebie zaprosić.

Czym jest przywództwo wg mnie? To przede wszystkim świadomość tego, w którą stronę idę i co jest dla mnie ważne. To cele, które chce zrealizować. To czas, który wyznaczam na ich realizację, nie rezygnując przy tym z siebie. To moment, w którym ze spokojem pozwalam odejść tym tematom, które mi nie służą. To wiedza, co lubię, a czego nie. I to dobra komunikacja.

Przywództwo to najważniejsza część naszego działania. Jeśli ty nie będziesz przywódcą dla siebie, nie będziesz przywódcą dla nikogo. Dotyczy to w takim samym stopniu ludzi biznesu, rodziców, jak i osób które chciałyby osiągnąć zrealizować swoje marzenia, a także osób które chciałyby się udać daleką podróż. Naprawdę nie ma różnicy.

Jeśli jesteś zainteresowany zbalansowanym przywództwem zapraszam cię na kurs. Kurs jest po angielsku i trwa cztery tygodnie. Jesli masz ochotę dołączyć to zapraszam cię do rejestracji pod poniższym linkiem. Tam tez znajdziesz wiecej informacji. To jest wersja Beta więc nic nie zapłacisz i to jest podwójnie fajne. 

https://forms.gle/v4TmPoXk1QHhowFb9

Categories: Blog | Tagi: | Dodaj komentarz
 
 

Lista marzeń i ja

Witaj, nazywam się Basia Bartczak, a Ty właśnie znajdujesz się na stronie mojego bloga. Dzięki podróżom realizuję swoje marzenia, a mam ich całe mnóstwo. Najbardziej aktualne wpisałam na listę – niech służy – być może znajdziesz na niej inspirację dla siebie, a może przyjdzie ci do głowy myśl, jak ja mogłabym zrealizować swoje marzenia? :-)))) Niech nam się dzieje – o to w życiu chodzi! :-)))  Czytaj dalej

Categories: Blog

Ein kleines Mädchen aus Polen braucht dringend Ihre Unterstützung um weiter zu leben.

Liebe Freunde, lesen Sie bitte den Inhalt dieser Nachricht und schicken Sie diese auch weiter. Ein kleines Mädchen, welches an SMA erkrankt ist, kämpft um ihr Leben und benötigt dringend unsere finanzielle Unterstützung. Danke!

Ein Appel der Eltern – Karolina und Mateusz:

„Unsere Tochter befindet sich in tödlicher Gefahr. Eine grausame Krankheit stiehlt ihr Leben. Wenn nicht behandelt, sterben Kinder mit Spinaler Muskelatrophie (SMA) vor ihrem zweiten Geburtstag. Wir bitten um Ihre Hilfe, damit Tosia weiterleben kann!

Nichts deutete auf eine so schreckliche Krankheit hin. Die Schwangerschaft verlief wie im Bilderbuch, die Entbindung verlief ohne Komplikationen. Es stand uns nichts im Wege, die Zeit mit unserem gesunden und schönen Töchterchen zu genießen. Aber etwas machte uns doch unruhig. Tosia hatte immer weniger Energie, ihre Beine waren regungslos, sie hob auch ihren Kopf nicht. Wir haben uns nicht viel dabei gedacht, denn jedes Kind ist anders und wir vermuteten, dass unser Kind einfach weniger aktiv ist als andere Neugeborene. Trotz allem haben wir beschlossen, Tosia von einem Arzt untersuchen zu lassen.

Der Neurologe bestätigte unsere Befürchtungen und leitete uns sofort ins Krankenhaus. Dort wurde unser Kind einer Reihe von Tests unterzogen – darunter auch genetischen Tests.

Unsere Welt brach am Freitag, den dreizehnten, zusammen. Wir waren nie abergläubisch, bis dahin haben wir uns auch nie wirklich Gedanken über dieses Datum gemacht. Aber an diesem Tag erfuhren wir die erschreckende Diagnose – Tosia soll an einer Muskelatrophie der Wirbelsäule leiden. Wir erinnern uns an den Umschlag mit den Ergebnissen, die Worte der Ärzte, ihre Stimmen und ihre Gesichtsausdrücke. Wir haben die drei Buchstaben gehört – SMA. Unsere Herzen sind stehen geblieben und in Millionen Stücke zerbrochen. Diese Abkürzung klang sehr gefährlich. Und als solche erwies sie sich auch.

Spinale Muskelatrophie ist eine seltene genetische Erkrankung. Tosia leidet an Typ 1 der Erkrankung – die schwere infantile Form. Kennzeichnend sind schwere und progrediente Muskelschwäche und -hypotonie als Folge der Degeneration oder des Verlustes der unteren Motorneurone im Rückenmark und in den Kernen des Hirnstammes. Anders gesagt, der Mangel an Protein im Körper führt zum Tod von Neuronen, die für die Muskelarbeit verantwortlich sind. Diese sind überall – von ihnen hängt zum Beispiel das Laufen, Essen, Sprechen und sogar das Atmen ab. Der Patient hört zuerst auf sich zu bewegen, dann zu reden und dann zu schlucken. Am Ende hört er auf zu atmen. So erstickt er.

Diese grausame Krankheit nimmt uns Tosia Tag für Tag und Muskel für Muskel weg. Jeder Tag ist für uns ein Kampf um das Leben unseres Kindes.

Am Tag vor Heiligabend begann Tosia mit der Behandlung mit dem Medikament Nusinersen (Spinraza). Es ist das einzige in Europa erhältliche Arzneimittel. Im Moment werden die Behandlungskosten von der Krankenkasse übernommen. Leider heilt das Medikament nicht, sondern verlangsamt lediglich das Fortschreiten der Krankheit.

Wäre Tosia vor ein paar Jahren geboren, hätte sie keine Chance zu überleben. Heute ist die Medizin jedoch viel weiter. Eine neue, innovative Gentherapie mit dem Arzneimittel Zolgensma kann ihr Leben retten. Die Therapie wird ausschließlich in den USA durchgeführt.

Das Medikament verändert den genetischen Code des Kindes. Der Körper beginnt Proteine zu produzieren, die für die Muskelarbeit notwendig sind. Die Behandlung kostet jedoch ca. 2,5 Millionen Euro (9 Millionen Polnische Zlotys). So viel kostet Tosias Leben. Diese Therapie ist die einzige Lebenschance für unser Kind. Nur mit dem Medikament Zolgensma kann die Krankheit aufgehalten werden.

Aktuell atmet und isst Tosia selbstständig, aber sie wird Tag für Tag schwächer. Wir haben nicht mehr viel Zeit – umso schneller Tosia der Behandlung mit dem teuren Mittel unterzogen wird, umso größer sind ihre Überlebenschancen.

Wir haben nur eine Möglichkeit – weiterhin um Tosias Leben zu kämpfen! Wir bitten Sie auch mitzumachen und uns mit einer Spende zu unterstützen. Wir glauben, dass wir mit Hilfe von Menschen mit guten Herzen ihr Leben retten können. Wir flüstern ihr immer wieder zu: „Alles wird gut, Schatz.”

Bitte helfen Sie uns mit Ihrer Spende, unsere Worte wahr werden zu lassen. Jeder Euro zählt.”

Empfänger:        Fundacja Siepomaga (Stiftung Siepomaga)

Adresse:              ul. Za Bramką 1, 61-842 Poznań, Polen

Bankverbindung:

Bank:                    Alior Bank

IBAN:                    PL89 2490 0005 0000 4530 6240 7892

SWIFT:                 ALBPPLPW

Beschreibung:   21375 Tosia Wiśniewska darowizna (21375 Spende für Tosia Wiśniewska)

Sie können auch über unsere Facebook Seite auf spenden: https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=113937180118042&id=101418731369887

Categories: Blog | Tagi: , , | Dodaj komentarz

Chyba zjadłam coś, czego nie powinnam

Leżę w hamaku i myślę sobie o niebieskich migdałach. Czasami zaglądam na FB, czasasami na Insta, a czasami jeszcze gram w scrabble. Takie mam życie:) Mój 10-dniowy urlop upływał (o dziwo!) na pracy – Skype tu, rozmowa tam, program tu, itd. Przynajmniej do momentu, w którym zerwała się wichura i pourywało na wyspie połączenia;) Następnego dnia wszystko, co techniczne ponownie działało, ale moje jelita zaoponowały i postanowiły położyć mnie w hamaku na dłużej. Może i fajnie mieć jelita o tak zdrowym rozsądku. Zawsze wiedzą lepiej, co dla mnie najważniejsze i najlepsze. Nie mogę się nie uśmiechać na samą myśl o tym. Zawsze to jakaś podpora w życiu;)

Przewertowałam kilka stron z informacjami o tym, jak sobie poradzić z dolegliwościami bez konieczności wizyty w klinice (której tu zresztą nie ma). No i masz ci los, czytanie w sieci nie pomaga. Ludzie piszą straszne rzeczy – mało brakowało, a mój ból brzucha mógłby stanowić wstęp do agonii bakteryjnej. Jakaś część we mnie chciała zacząć panikę – że co? Że tak żle może być? O rany, uciekamy! Biegnijmy gdzieś! Ratunku! No i jeszcze mam tę drugą stronę: Powoli, dokąd chcesz biec? To przecież jakiś artykuł na stronach, niekoniecznie dotyczy ciebie. Nie umierasz, przetrwasz, idż (znowu) do wc i tyle. Niezły maraton emocjonalny:)

Postanowiłam o tym napisać, żeby na zawsze pamiętać, że autorytety są subjektywne. Przynajmniej dla mnie. Pamiętasz mój poprzedni artykuł o masażystach kafelkarzach? To chyba jego podświadoma kontynuacja:)

Żeby jednak było trochę wakacyjnie, postanowiłam nie zamieszczać zdjęć jelit, ale załączyć fajne foty z plaży. No i do siego!

Categories: Blog, Koh Phayam, Tajlandia, Zdrowie | Tagi: , , , | 3 Komentarze

Dobre rady masażysty kafelkarza :)

Jestem w Bangkoku, a dokładnie mówiąc na masażu stóp. Nic nie boli, a to dobry znak. Przez lata jakimś moim dziwnym wyobrażeniem było to, że masażysta zawsze wie, co robi. I wiem, że jak ja tak myślałam, to na pewno znajdą się ludzie, którzy myślą tak samo 😉

Czytaj dalej

Categories: Bangkok, Blog, Kraje, Tajlandia, Zdrowie | Tagi: , , , | Dodaj komentarz

Z Sanillana del Mar

Dzień 12 – Idę i idę

Dziś robię 16 km. Nawet fajnie, bo wczoraj nieco odpoczywałam nie robiąc za bardzo nic. Ciało domaga się ruchu. Serio, nie sądziłam, że którykolwiek osiągnę ten stan. Myślę luźno nad trasą Inków. I planuję powoli wypad do Ameryki Południowej, żeby i tam przejść słynnym szlakiem. Tymczasem idę zjeść tapas. Jak to sobie przyrzekam – jestem tu i teraz:)

Categories: Hiszpania, Santiago de Compostella | Tagi: , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Pierwsze dni w drodze

Dzień 1 Bilbao – La Arena

Pierwszy dzień – głowa mówi”nie”. To trochę tak, jak ze skokiem ze spadochronem. Spóźniona reakcja. Co ja tu właściwie robię? I po co mi to było? Przecież wszystko jest ok… Tak sobie myślałam w drodze.

A co najtrudniejsze? Ciężar plecaka. Buty mam fajne, ubranie bdb. Za to ciężko na plecach. Piecze. Boli. Taki krzyż plecakowy. To utrudnia. Myślę o naszym historycznym Jezusie i o krzyżu. O metaforach. O intencjach. I już wiem, że ta droga będzie pełna nowych doznań.

Dzień 2 La Arena i dalej

Wszystko mnie drażni. Oddzywa się znów moja głowa i tysiące myśli. Zawodowo mimo urlopu też się dużo dzieje – przez telefon negocjuję umowę z klientem, a ze względu na czas muszę odmówić wsparcie koleżance po fachu. I to wszystko dzieje się jednego dnia.

Trzymam nerwy na wodzy, bo przypominam sobie słowo, które dałam samej sobie, że dam się ponieść dobrej energii, sytuacji inie będę walczyć z niczym i nikim:) Niech to. Zobaczymy, co mi wyjdzie z takiego zaufania…:)

Dzień 3 – Dojść do Castro Urdiales

Nie myślę o niczym innym, tylko o tym, jak tu wejść na te górę przede mną i nie zemdleć w drodze. Nadal pracuje głowa. Patrzę na boki, w głębokie rowy i jakimś cudem mam wrażenie, że zaraz znajdę plik pieniędzy. Skąd mi się biorą takie myśli? Fajne takie obserwacje samej siebie. Zapisuję myśli.

Categories: Blog | Dodaj komentarz

Do Bilbao

Cuda się zdarzają. I to już na początku drogi… jeszcze przed wyjazdem, na lotnisku znajduję torebkę z dokumentami jakiejś Pani z Arabii Saudyjskiej lecącej do Szwajcarii. Właścicielka się znajduje. Uff.

A w Bilbao mimo wcześniejszej rezerwacji indywidualnego pokoju, pokoju nie ma. Za to jest pomyłka w systemie. Nocuję za free. Jestem gościem hostelowym. Wszyscy przepraszają po dziesięć razy. Wysypiam się w tzw. czwórce. Na górnym łóżku.

Przed dalszą wyprawą zwiedzam miasto, z olbrzymią pajęczycą przed muzeum Guggenheima, niesamowicie pięknym starym ryneczkiem, jem pierwsze tapas i wypijam małe piwo. Dla spróbowania lokalnych dobroci. Pewnie będę dobrze spać. Dobranoc.

Categories: Blog, Hiszpania, Santiago de Compostella | Tagi: , , , , , | Dodaj komentarz

Niedługo o Japonii

Już niedługo będę miała przyjemność opowiedzieć mieszkańcom Oleśnicy o moim intensywnym i bardzo aktywnym pobycie w Japonii. Dla tych, którzy chcieliby posłuchać nieco o Japonii, dla tych, którzy się tam wybierają lub dla tych, którzy byli i chcieliby podyskutować o przeżyciach, a także dla tych, których ciekawi, jak podróże można połączyć z pracą i jak się ma Japonia do Polski jest to event na pewno do polecenia.

A godna naśladowania jest akcja Biblioteki i Forum Kultury w Oleśnicy „Z BiFK przez świat” – uwielbiam opowieści z dalekich podróży moich kolegów i koleżanek po fachu! Właśnie podczas takich spotkań nabieram najwięcej chęci na kolejną eskapadę:) Zapraszam serdecznie już w październiku!

Categories: Blog, Filozoficznie, Gesty, Japonia, Kobiety, Kraje, Marzenia, Miasta, Oleśnica, Polska, Rady i wskazówki dla podróżników, Zawodowo | Tagi: , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Teschellingen – raj na ziemi (w NL!!!)

Od czasu do czasu mam wyrzuty sumienia. Miewam je i to nie ze względu na to, że wtrąbiłam całą czekoladę, a potem zagryzłam ją snikersem, choć teraz przychodzi mi do głowy, że może powinnam? Wyrzuty sumienia mam ze względu na to, że zaniedbuję bloga. Kurczę jak to jest, że czas mi się jakoś skurczył? Wszystko jest ważne: strona www (zerknij na http://www.eifid.com), projekty, planowanie i prowadzenie szkoleń, spotkania, picie kawy i patrzenie w okno, ale i jest też leżenie na słońcu. I właśnie ta ostatnia czynność bardzo mi się podoba. Lato to moja pora. Jestem fanką słońca, plażowania, ciepła i wszystkich aktywności z tym związanych. Oby ich jak najwięcej odbywało się na dworze (poproszę). W tym gorącym czasie odwiedziłam jedną z holenderskich wysp – Terschellingen. Spodziewałam się, że będzie to jedna z tych wysp, na których znajdę się ja i milion turystów. Natomiast stało się zupełnie odwrotnie. Czytaj dalej

Categories: Blog | Dodaj komentarz

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.